Prądnik w Krakowie wysycha przez suszę
Latem nad zlewnią Prądnika ostrzegano przed burzami i gwałtownymi wezbraniami. Teraz w Krakowie kłopot jest odwrotny: Białucha, jak w dolnym biegu nazywa się Prądnik, ma coraz mniej wody. Jak opisuje Gazeta Krakowska, rzeka jeszcze płynie, ale woda szoruje po dnie, a nad korytem czuć przykry zapach.
Według gazety zapach ma kilka przyczyn. Obumierają organizmy, którym zabrakło wody: ryby, małże, ślimaki, rośliny wodne i glony. Ich szczątki się rozkładają, w wodzie brakuje tlenu, a woń wydzielają też osady mułu.
Nie tylko Prądnik
Na mapie IMGW susza hydrologiczna obejmuje od wakacji „do odwołania” połowę Polski, w tym Małopolskę i Kraków. W mieście wysycha nie tylko Prądnik. Rudawa zmieniła się w wąską wstążkę wody między odsłoniętymi wałami, a wysycha też potok Bibiczanka. Poza Krakowem jest jeszcze gorzej. Według gazety w powiecie gorlickim zbiornik Klimkówka wysechł tak bardzo, że w niedzielę 4 października można było spacerować po jego dnie.
Gazeta Krakowska zwraca też uwagę, że po opadach woda nie zostaje w gruncie ani w zbiornikach, bo miasto jest zabetonowane.
Czujniki na Prądniku
Zarząd Infrastruktury Wodnej ogłosił przetarg na monitoring krakowskich rzek. Według Gazety Krakowskiej wpłynęły trzy oferty, a dwie z nich zmieściły się w zakładanym budżecie. W ogłoszeniu ZIW mowa o montażu, uruchomieniu i dzierżawie 10 stacji, które będą mierzyć poziom i parametry wód w rzekach. Według gazety stacje staną na Dłubni, Prądniku, Rudawie, potoku Olszanickim, Wildze, Serafie i Malinówce.
Czujniki będą mierzyć poziom wody, temperaturę, pH, przewodność elektrolityczną, mętność, zawiesinę i ilość rozpuszczonego tlenu. Jak pisze Gazeta Krakowska, system ma pozwolić szybciej reagować na zmiany poziomu wody, wcześniej ostrzegać przed wezbraniami i podtopieniami oraz szybko sprawdzać jakość wody.