75-metrowy kwiatowy mural na Prądniku Czerwonym
Szary mur o długości 75 metrów przy skrzyżowaniu ulic Bitschana i Promienistych zamienia się w kwiatową kompozycję. Malowidło czerpie z prac Jacka Malczewskiego oraz z motywów Stanisława Wyspiańskiego — tych znanych z polichromii w kościele franciszkanów.
Akcję prowadzą Adrianna Gajdziszewska i Dominika Tokarska. „Chcemy odmienić dzielnicę” — tak Gajdziszewska tłumaczy pomysł, wskazując, że osiedlu przyda się więcej koloru. Dotychczasową zawartość muru zamalowano, bo — jak mówi Dominika Tokarska, współorganizatorka akcji — to, co było na nim wcześniej, „raziło w oczy”.
Malują mieszkańcy, nie tylko artyści
Prace mają charakter wspólnotowy. Trudniejsze fragmenty biorą na siebie lokalni artyści, przy prostszych elementach pomagają mieszkańcy, w tym dzieci. Organizatorki zapraszają do przyłączenia się kolejne osoby i do wspólnego zadbania o przestrzeń publiczną w okolicy.
Prądnik Czerwony wyrósł na terenie dawnej podkrakowskiej wsi, włączonej do miasta w 1945 roku; dziś to jedno z większych osiedli mieszkaniowych północnej części Krakowa.
Miasto dołożyło się do farb
Akcja nie jest w całości oddolna finansowo — miasto wsparło ją funduszami na zakup farb.
Zakończenie prac organizatorki planowały na 1 sierpnia. Opisujący akcję materiał „Gazety Krakowskiej” z 2 sierpnia mówi o muralu jako powstającym, więc nie wiadomo, czy malowidło jest już w całości gotowe.
Dla mieszkańców okolicy zmienia się jeden z bardziej widocznych elementów codziennej trasy: długi mur przy ruchliwym skrzyżowaniu przestaje być neutralnym tłem — i powstaje częściowo ich rękami.