‹ Wróć do strony głównej

Sport · Dolny

Kazimierz Moskal kończy pracę w Wieczystej

Trybuna stadionu KS Wieczysta Kraków — własny obiekt krakowskiego klubu z Prądnika Czerwonego, który w sezonie 2026/27 zadebiutował w PKO BP Ekstraklasie
Zdjęcie ilustracyjne fot. Bg.adam · CC BY-SA 4.0 · źródło

Kazimierz Moskal przestał być trenerem pierwszej drużyny Wieczystej Kraków — poinformował o tym serwis klubu. Komunikat nie jest opatrzony datą; pojawił się po piątkowym meczu z Cracovią. Z klubem rozstaje się również asystent Marcin Broniszewski, który należał do sztabu od stycznia tego roku.

Moskal prowadził żółto-czarnych od listopada 2025 roku. W tym czasie poprowadził zespół w 19 meczach Betclic 1. Ligi — łącznie ze spotkaniami barażowymi — oraz w czterech meczach PKO BP Ekstraklasy. To pod jego wodzą klub z Prądnika Czerwonego wywalczył pierwszy w swojej historii awans do najwyższej klasy rozgrywkowej. Bilans Wieczystej na starcie ekstraklasowego sezonu klub podsumowuje jako jedno zwycięstwo i trzy porażki.

Derby, w których dwa razy było prowadzenie

Ostatnim meczem Moskala było pierwsze w historii spotkanie Cracovii z Wieczystą w PKO BP Ekstraklasie. Rozegrano je w piątek 21 sierpnia przy ulicy Kałuży, przy 12 684 widzach, a sędziował Szymon Marciniak. Wieczysta przegrała 2:3, choć dwukrotnie prowadziła.

W 23. minucie po dośrodkowaniu Dankowskiego i zgraniu Piazona głową trafił Mateusz Wieteska. Cracovia wyrównała w doliczonym czasie pierwszej połowy — po rzucie rożnym Mateusza Klicha bramkę zdobył Mauro Perković. Po przerwie Marciniak podyktował rzut karny za kontakt Klicha z Dankowskim, a Lisandro Semedo pewnie podwyższył na 2:1 dla gości. Wynik odwrócił Ajdin Hasić: w 78. minucie wyrównał po zamieszaniu w polu karnym, a w doliczonym czasie drugiej połowy ustalił rezultat na 3:2 — przy tej akcji, jak relacjonuje serwis Cracovii, bramkarza gości zdezorientował wprowadzony chwilę wcześniej Kamil Glik.

W relacji klubu z Prądnika Czerwonego Wieczysta narzuciła w pierwszej połowie własny rytm gry i długo utrzymywała się przy piłce, ale w kluczowych momentach zabrakło jej konsekwencji i chłodnej głowy. Po przerwie, gdy Cracovia naciskała coraz mocniej, goście cofnęli się pod własne pole karne; mocne uderzenie Mohameda Berte pod poprzeczkę zatrzymał bramkarz Antoni Mikułko, chwalony przez klub za solidną postawę.

Klub nie podał, kto poprowadzi drużynę w kolejnym spotkaniu.