Wybory prezydenta Krakowa przesuwają się na jesień
Przedterminowe wybory prezydenta Krakowa, zapowiadane wcześniej na drugą połowę września, realnie się oddalają. Z najnowszych doniesień wynika, że pierwsza tura może odbyć się dopiero na przełomie października i listopada — a część źródeł mówi nawet o grudniu. Powód jest ten sam, który blokuje sprawę od tygodni: protesty referendalne wciąż nie zostały prawomocnie zamknięte, a Prezes Rady Ministrów nadal nie wydał zarządzenia z konkretną datą głosowania.
Przypomnijmy tło. W referendum 24 maja 2026 mieszkańcy Krakowa odwołali prezydenta Aleksandra Miszalskiego — za odwołaniem opowiedziało się 171 581 osób, a frekwencja przekroczyła wymagany próg. Do czasu objęcia urzędu przez nowego prezydenta miastem kieruje komisarz wyznaczony przez Premiera. Bilans głosowania opisaliśmy w materiale Kraków odwołał prezydenta. Przedterminowe wybory jesienią, a czerwcowe oddalenie pierwszego protestu — w tekście Sąd oddalił protest. Referendum w Krakowie ważne.
Skąd bierze się przesunięcie
Kodeks wyborczy przewiduje przeprowadzenie wyborów w ciągu 90 dni od ogłoszenia wyniku referendum. Kluczowe jest jednak to, od kiedy liczyć ten termin. Jak wskazuje RMF24 (8 lipca), gdy protesty trafiają na drogę sądową, obowiązuje inny przepis: wybory rozpisuje się w ciągu 60 dni od uprawomocnienia się rozstrzygnięć sądów. Sędzia Zbigniew Zgud z Sądu Okręgowego w Krakowie precyzuje, że bieg tego terminu rusza od uprawomocnienia się postanowienia sądu okręgowego.
Praktyczny skutek: dopóki ważność referendum nie jest prawomocnie zamknięta, Premier nie może wyznaczyć daty. Według RMF24 rozstrzygnięcie ostatniego protestu może zapaść dopiero po 20 sierpnia — stąd pierwsza tura na przełomie października i listopada, a druga w listopadzie. Wprost (9 lipca) idzie dalej i wskazuje możliwy termin pod koniec listopada lub na początku grudnia.
Warto zaznaczyć granicę: to wciąż prognozy terminu, a nie formalna decyzja. Wiążące jest dopiero zarządzenie Prezesa Rady Ministrów z konkretną datą — a tego nadal nie ma. Wcześniejsza zapowiedź drugiej połowy września straciła aktualność.
Cztery protesty, jeden wciąż otwarty
Według Wprost bez rozstrzygnięcia pozostają cztery protesty referendalne. Dwa złożono po terminie i sąd nie nadał im biegu, jeden dotyczy odwołania rady miasta (bez wpływu na wynik dotyczący prezydenta), a jeden — protest byłego wiceprezydenta Edwarda Nowaka — został oddalony.
Ta ostatnia sprawa wciąż jednak nie jest domknięta. Jak podaje Wprost, uzasadnienie oddalenia wprowadzono do systemu na początku lipca, ale Nowak dotąd nie odebrał pisma z sądu. Termin doręczenia mija 16 lipca; jeśli do tego czasu pisma nie odbierze, sąd uzna doręczenie za dokonane. Wówczas Nowak ma siedem dni na zażalenie — a jeśli je złoży, sprawą zajmie się Sąd Apelacyjny, mający na jej rozpatrzenie 30 dni (z możliwością wydłużenia). Każdy z tych kroków przesuwa moment, od którego zacznie biec termin na rozpisanie wyborów.
Co to znaczy dla mieszkańców północy
Wybory obejmą cały Kraków — do urn pójdą także mieszkańcy Prądnika Białego i Prądnika Czerwonego. Sprawa dotyczy również gmin zlewni Prądnika, z Zielonkami na czele: choć leżą poza granicami miasta, ich mieszkańcy na co dzień korzystają z krakowskiej komunikacji, szkół i usług, a kierunek polityki nowego prezydenta przełoży się na inwestycje i transport na północy aglomeracji.
Przesunięcie kalendarza wydłuża okres, w którym miastem kieruje komisarz, a duże decyzje wymagające woli politycznej nowego gospodarza — kierunek inwestycji czy projekt budżetu na 2027 rok — pozostają w zawieszeniu. Bieżące sprawy dzielnicowe i administracyjne toczą się bez zakłóceń. Najbliższym realnym kamieniem milowym wątku pozostaje zarządzenie Premiera z datą głosowania — dopiero ono uruchomi formalny kalendarz wyborczy i kampanię.