Rośnie lista kandydatów na prezydenta Krakowa
Pole kandydatów w przedterminowych wyborach prezydenta Krakowa zaczyna się krystalizować, choć samych wyborów wciąż nie ma w kalendarzu. Według zestawienia KRKnews (stan na 20 lipca) chęć ubiegania się o urząd zadeklarowało już około dwunastu osób — więcej niż przy poprzednich odsłonach tego wątku.
Przypomnijmy tło. W referendum 24 maja 2026 mieszkańcy Krakowa odwołali prezydenta Aleksandra Miszalskiego — bilans głosowania opisaliśmy w tekście Kraków odwołał prezydenta. Przedterminowe wybory jesienią. W czerwcu sąd oddalił protest referendalny, a w lipcu okazało się, że termin głosowania przesuwa się na jesień. Miastem do czasu objęcia urzędu przez nowego prezydenta kieruje komisarz.
Kto zadeklarował start
Ważne zastrzeżenie: to na razie zadeklarowana chęć startu, a nie formalna rejestracja. Ta następuje dopiero po zarządzeniu daty wyborów — każdy komitet musi wtedy zebrać co najmniej około 3 tysięcy podpisów poparcia. Lista wciąż nie jest zamknięta.
Wśród zapowiadających start są (kolejność alfabetyczna wg nazwiska):
- Marian Banaś — były prezes NIK,
- Bartosz Bocheńczak — Konfederacja,
- Michał Drewnicki — PiS, wiceprzewodniczący Rady Miasta,
- Daria Gosek-Popiołek — Nowa Lewica,
- Jan Hoffman — kandydat obywatelski, przewodniczący Rady Dzielnicy I Stare Miasto i lider styczniowej inicjatywy #ReferendumKRK,
- Michał Klimek — Konfederacja Korony Polskiej,
- Aleksandra Owca — Partia Razem,
- Monika Piątkowska — wspólna kandydatka Koalicji Obywatelskiej i PSL,
- Sławomir Pietrzyk — Socjaldemokracja Polska, wieloletni radny,
- Marta Ratuszyńska — kandydatka niezależna.
W porównaniu z czerwcowym stanem wątku doszły nowe nazwiska — m.in. niezależni Jan Hoffman i Marta Ratuszyńska, a także Michał Klimek i Sławomir Pietrzyk. Część znanych z lokalnej polityki osób, jak radny Łukasz Gibała, formalnie startu jeszcze nie ogłosiła.
Termin: wciąż bez zarządzenia premiera
Datę wyborów wyznacza w drodze zarządzenia Prezes Rady Ministrów — i tego zarządzenia nadal nie ma. Powód jest niezmienny: rozstrzygnięcia sądowe dotyczące protestów referendalnych. Jak wskazuje Wprost, na rozpatrzenie czekają cztery protesty: dwa złożono po terminie i sąd nie nadał im biegu, jeden dotyczy odwołania rady miasta (bez wpływu na wynik prezydencki), a jeden — protest byłego wiceprezydenta Edwarda Nowaka — został oddalony.
Ta ostatnia sprawa nadal decyduje o kalendarzu. Nowak miał czas do 20 lipca na odwołanie od oddalenia jego protestu; jeśli je złożył, sądem apelacyjnym zajmie się kolejne 30 dni, a bieg terminu na rozpisanie wyborów wciąż nie ruszy. Według KRKnews bez odwołania wybory mogą odbyć się najwcześniej pod koniec września, a z odwołaniem — dopiero w listopadzie, na przełomie roku lub później. Przy dwóch turach nowego prezydenta poznalibyśmy dopiero z końcem 2026 roku.
Co to znaczy dla mieszkańców północy
Wybory obejmą cały Kraków — do urn pójdą także mieszkańcy Prądnika Białego i Prądnika Czerwonego. Sprawa dotyczy również gmin zlewni Prądnika, z Zielonkami na czele: choć leżą poza granicami miasta, ich mieszkańcy na co dzień korzystają z krakowskiej komunikacji, szkół i usług, a kierunek polityki nowego prezydenta przełoży się na inwestycje i transport na północy aglomeracji.
Im dłużej trwa niepewność co do daty, tym dłużej duże decyzje wymagające woli politycznej nowego gospodarza — kierunek inwestycji czy projekt budżetu na 2027 rok — pozostają w zawieszeniu, choć bieżące sprawy dzielnicowe toczą się bez zakłóceń. Najbliższym realnym kamieniem milowym wątku pozostaje zarządzenie premiera z datą głosowania — dopiero ono uruchomi formalny kalendarz wyborczy, rejestrację komitetów i kampanię.